ŚWIADECTWO

Przypadek złośliwy – nieoperacyjny

To dotyczy mojej osoby (Wacław Kaczor), opiszę to w skrócie, bo cały tekst można  przeczytać w internecie, czasopiśmie “Vilcacora-żyj długo” maj-2000r, lub w książce p.t.: „Żyję dzięki VILCACORZE”.

Jest początek stycznia 2000 r. Rozpoznano u mnie nowotwór złośliwy gardła (płaskonabłonkowy – carcinoma.pl.) z przerzutami na oba węzły chłonne – 22 i 28 mm. (w szpitalu im. F. Raszei w Poznaniu, oddział laryngologii). Guz był „nieoperacyjny” – naciekający na całą tylna ścianę gardła, chemioterapia była wykluczona z przyczyn obiektywnych (w przeszłości usunięto mi nerkę, oraz w roku 1998 operacyjnie usunięto nowotwór pęcherza – w konsekwencji: cały pęcherz i prostatę). Rak garda to była kontynuacja dalszej części choroby nowotworowej. Zaproponowano mi leczenie napromieniowaniem. Zgodziłem się. Miałem straszne skutki uboczne, chudłem w “oczach” ponad 20 kg w 1. m-cu.! ( w sumie 30 kg) nie byłem w stanie połykać własnej śliny …myślałem, że skończę z głodu…

W tym czasie przebywał w Polsce misjonarz, który przyjechał z Peru do swojej ojczyzny po kilkudziesięciu latach nieobecności (ponad 65 lat nie był w Polsce ). śp.Ojciec Edmund Szeliga, salezjanin,- naukowiec, był jak  wiadomo autorem sporej sensacji – odkrył „święte zioło Inków”, czyli WILKAKORĘ, (VILCACORA) zioło, które leczy raka! Uznałem to za swoją szansę (opatrzność Boża czuwała nade mną!) i natychmiast z niej skorzystałem. Zamówiłem zioła z Peru Una-de-Gato  -(VILCACORA) i inne. Opracowano dla mnie kurację i przysłano zioła. Sam zdecydowałem, że dawkę ,(VILCACORA) zwiększam  3-krotnie! Nie obawiałem się żadnych skutków przedawkowania, taką wiedzę już posiadałem od dr.Steinberga z USA, który sam zachorował na raka i wyleczył się Wilkakorą , w dużych dawkach, i przy odpowiedniej Diecie!

W międzyczasie studiowałem książki o ziołolecznictwie amazońskim, ponieważ w Polsce ukazały się: „Bóg nam zesłał VILCACORĘ”, „VILCACORA leczy raka”, „Ojciec Nadziei”  oraz „Ziołolecznictwo amazońskie i andyjskie”. a także inne z zakresu Medycyny Naturalnej. W jednej z nich przeczytałem, że w USA jest lekarz dr Philip Steinberg, który na początku lat 90. zmagał się z ciężką chorobą nerek, potem pęcherza, aż w końcu z chorobą nowotworową. Kiedy znalazł się w sytuacji krańcowej i ani on sam, ani jego przyjaciele lekarze nie byli mu w stanie pomóc, sięgnął po VILCACORĘ. Był zwolennikiem dużych dawek, ponieważ, jak zbadano, to zioło nie jest w ogóle toksyczne. O dziwo, z choroby dość szybko wyszedł całkowicie i od 1993 roku zajmuje się leczeniem z udziałem WILCACORY „w dużych dawkach”. Jak twierdzi, gdy nie ma już czasu na czekanie, aplikuje od 3 do 5-krotnie większą dawkę Wilkakory ,(VILCACORA) niż powszechnie jest zalecana i często daje to wprost „szokujące rezultaty”. (Powtórzę tutaj raz jeszcze: używam ciągle nazwy spolszczonej Wilkakora,- orginalne zioła w Peru mają zawsze nazwę “Una-de-Gato”

“Nie miałem czasu na czekanie i nic do stracenia…”

Postąpiłem tak samo jak dr Steinberg, nie miałem czasu na czekanie i nic do stracenia. Byłem w tym czasie z całą pewnością jednym z pierwszych pacjentów w Polsce, który przyjął taką dawkę WILKAKORY –(VILCACORA) – trzykrotną! Była to moja osobista decyzja, nie wahałem się ani minuty. Przyjmowałem „dawki uderzeniowe” ,(VILCACORY) i czułem, muszę to wyraźnie zaznaczyć, tylko pozytywne skutki! Póżniej w 2004r. potwierdził to polski profesor Mieczysław Kuraś, podczas badań, oświadczył, że liczą sie tylko duże dawki ekstraktów z Wilkakory, (VILCACORY). Stosowałem równocześnie inne tutaj opisane już zioła a także : odpowiednie diety, ta wiedza dostępna jest już od dawna w Polsce, są książki z USA na naszym rynku pięknie wydane na ten temat.(mam ich dosłownie kilkadziesiąt !) Stosowałem odpowiednie ćwiczenia według książki „Jak żyć z rakiem i go pokonać” autorstwa prof.dr. O. Carla Simontona- (światowego lidera i Pioniera w zakresie psycho-neuro-immunologii) ). Ta wiedza była mi już dobrze znana, ponieważ wcześniej kończyłem kursy “technik umysłu – relaksacji i wizualizacji” wg. tej metody w Polsce.
Modliłem się, bo jestem osobą wierzącą i praktykującą, piłem codziennie świeże soki owocowe, jadłem warzywa, szczególnie krzyżowe (brokuły) a także inne,szpinak, jarmuż, kapustę, cebulę, por, czosnek, buraki, seler i inne. Zimą i przez 9-m-cy w roku szczególnie jadłem warzywa mrożone polskiej Firmy “HORTEX”- są najlepsze i zbierane, co ważne, w najlepszej nasłonecznionej porze roku, z najmniejszym udziałem nawozów!), a także wyłącznie ryby na parze, zamiast czerwonego mięsa, z którego zrezygnowałem całkowicie (bo proteinami zwierzęcymi żywią wyłącznie komórki nowotworowe! ) – o tym piszą wszystkie mądre książki na temat Diet w nowotworach ! oraz wiele jeszcze innych rzeczy, które nauczyłem się z książek amerykańskich ( np. z metody dr. Gersona z USA, która jest ignorowana przez lekarzy, bo jest naturalna ! Ja korzystałem wiele , nawet bardzo wiele, z bardzo dobrymi efektami. Soki owocowe i warzywne w/g receptury dr.Gersona piję do dzisiaj, mam specjalną wyciskarkę )- wolnoobrotową do tego , a było to już znane ponad 80 lat temu… Robiłem wiele rzeczy, jakich nie powiedział mi żaden lekarz…
Modliłem się, bo jestem osobą wierzącą i praktykującą, piłem codziennie świeże soki owocowe, jadłem warzywa, szczególnie krzyżowe (brokuły) a także inne,szpinak, jarmuż, kapustę, cebulę, por, czosnek, buraki, seler i inne. Zimą i przez 9-m-cy w roku szczególnie jadłem warzywa mrożone polskiej Firmy “HORTEX”- są najlepsze i zbierane, co ważne, w najlepszej nasłonecznionej porze roku, z najmniejszym udziałem nawozów!), a także wyłącznie ryby na parze, zamiast czerwonego mięsa, z którego zrezygnowałem całkowicie (bo proteinami zwierzęcymi żywią wyłącznie komórki nowotworowe! ) – o tym piszą wszystkie mądre książki na temat Diet w nowotworach ! oraz wiele jeszcze innych rzeczy, które nauczyłem się z książek amerykańskich ( np. z metody dr. Gersona z USA, która jest ignorowana przez lekarzy, bo jest naturalna ! Ja korzystałem wiele , nawet bardzo wiele, z bardzo dobrymi efektami. Soki owocowe i warzywne w/g receptury dr.Gersona piję do dzisiaj, mam specjalną wyciskarkę )- wolnoobrotową do tego , a było to już znane ponad 80 lat temu… Robiłem wiele rzeczy, jakich nie powiedział mi żaden lekarz…
Piłem zioła: Uña de Gato (wilkakora) ,(VILCACORA), przyjmowałem także silne ekstrakty z Wilkakory w kapsułkach, oraz Graviolę, : Tahuari, Sangre de Drago, Maca (miałem dużą utratę wagi i opadłem z sił, ale MACA zrobiła swoje !). Były także zioła: Manayupa (znana od 5 tys. lat), Hercampuri (aby oczyścić wątrobę) i Flor de Arena (pomaga wydalić wszelkie toksyny i oczyszcza organizm). Większość z tych ziół jest w formie kapsułek, więc przyjmowanie ich nie stanowi żadnego problemu.
I stało się! Po ok.5-ciu miesiącach po „nieoperacyjnym guzie” nie było nawet śladu! Węzły chłonne „zniknęły” także. Jakież było zdziwienie wśród lekarzy, którzy to widzieli. Niektórzy, zadają pytanie: „Jak to się stało? Ani śladu, nawet blizny…!
Od tego czasu minęło kilkanaście lat,( jak piszę tę stronę) a ja codziennie piję 2-3 szklaneczki herbatki z Una-de-Gato – Wilkakory, (VILCACORA) oraz 1 do 2 kapsułek „extracto” z Wilkakory ,(VILCACORA) – profilaktycznie. Przyjmuję także inne zioła z Peru w kapsułkach – w dawkach zmniejszonych jak nakazał mi o. Edmund Szeliga, zdrowo się odżywiam, piję Tran, oleje roślinne, jem dużo świeżych warzyw i owoców, z mięsa jem tylko okazjonalnie cielęcinę, lub jagnięcinę, nie jem mięsa które hoduje człowiek, żywiąc zwierzęta paszami w których są: sterydy, hormony i antybiotyki, a później jeszcze spora dawka konserwantów chemicznych ! Zrezygnowałem z żywności przetworzonej (zwierzęcej) i o dziwo, od kilkunastu lat żyję w pełnym zdrowiu, czuję się znakomicie, a przy okazji poznikały inne dolegliwości, z którymi nie mogłem się uporać od wielu lat, właściwie od dzieciństwa, pomimo, że przeszedłem w życiu kilkanaście ciężkich operacji i jestem poważnie okaleczony….

Mój bilans życiowy:

Kilkanaście (już dokładnie nie pamiętam) zabiegów operacyjnych, 2 bardzo ważne narządy amputowane (nerkę i pęcherz) i 2 razy choroba nowotworowa (pierwszej nie będę już opisywał, dodam, że był to sukces medycyny konwencjonalnej, chirurgii, gdy usunięto raka z pęcherzem. Ale spokój miałem tylko na kilkanaście miesięcy ! Potem okazało się, że nowotwór jednak powrócił, operacja, gdzie dokonano amputacji narządu razem z guzem niczego nie gwarantuje, to usuwa ognisko, a choroba nowotworowa pozostaje i rozwija się dalej, po prostu wymaga innego podejścia, jak opisałem powyżej.
Jak na jednego człowieka to stanowczo za wiele. Miałem i tak dużo szczęścia, bo w 1976 r. Chciano mi amputować część żołądka, z powodu wrzodów, operacja była „podpisana” i tylko przypadek zrządził, że spotkałem w szpitalu „człowieka od metod naturalnych” i posłuchałem go. Uczyniłem to, co mi zalecił – po miesiącu byłem całkowicie zdrowy i potem już nigdy nie miałem z żołądkiem kłopotów, a to już ponad 40 lat! Miałem także zawał serca, kilkanaście lat temu, z którym także sie uporałem. Były i inne zdarzenia, i operacje, potem poprawki operacyjne i jeszcze kilka innych dolegliwości.
Ja osobiście dzisiaj wiem doskonale dlaczego miałem tyle chorób w tym raka i zawał serca. Tak żył mój dziadek, ojciec, brat i ja, czyli żle ! To nie są uwarunkowania genetyczne, to sie nazywa : “przenoszeniem złych tradycji rodzinnych” Wszyscy moi bliscy wymienieni odeszli, byli jeszcze młodzi : dziadek: 58 lat, ojciec 57 lat, brat 48 lat, – nic nie zmienili w swoim życiu, nikt im tego nie powiedział, byli leczeni konwencjonalnie przez lekarzy, walkę przegrali, mieli zawały i nowotwory! )
Po stronie mojej żony najbliższe 6 osób (ojciec, matka, 3 siostry i szwagier) , w ostatnim czasie zmarło na raka (niektóre osoby miały zawały i raka). Wszystkie te wymienione osoby leczone były: operacyjnie, chemią i radioterapią, (tylko Medycyną Konwencjonalną) – żadna osoba poza zaleceniami lekarzy nie zrobiła NIC, ślepo wierzyła tylko w lekarzy, nie chciała niczego w życiu zmieniać (nikt im o tym nawet nie mówił) …żadna nie przeżyła więcej jak rok od zdiagnozowania raka… !
Te fakty sprawiły, że z uwagą zwróciłem się ku Naturze, biologii i botanice. W końcu przyszła nagroda: Fitoterapia Andyjska –,(VILCACORA) i inne zioła peruwiańskie, z którymi się nie rozstaję, trwała zmiana trybu życia i wszelkie niedomagania się skończyły!
W tym miejscu muszę przypomnieć to, co kiedyś powiedział ojciec Szeliga: medycyna jest jedna ! – nie jakaś tam konwencjonalna czy niekonwencjonalna, jak niektórzy to nazywają. Korzystałem z obu tych metod ! Uważam, że Medycyna Konwencjonalna i Instytucje rządowe są za bardzo zależne od Przemysłu Farmaceutycznego, który kontroluje rynek leków i widzi w tym tylko własny interes! Mało tego – wciąż trwa walka, aby Medycynę Naturalną zepchnąć na margines. jest juz wiele książek na polskim rynku, które ten mechanizm opisują, książki te należą do światowych Bestsellerów ! ( “Ukryta Prawda C.Cambell” – “Ecomedycyna ” -J.Maslanky oraz “Świat bez raka” -Gryffin ) – napisane w USA – wydane w Polsce.
Nie opisałem tutaj wszystkiego, co można jeszcze zrobić, zwłaszcza w chorobie nowotworowej ( ale także w każdej innej chorobie, !) A naprawdę można zrobić wiele, tylko trzeba tę drogę choremu pokazać. Są to metody sprawdzone i mają swoje naukowe podstawy, a ich działanie jest udokumentowane. Nigdy nie negowałem leczenia „standardowego”, bo to jest oczywiste, ale tylko leczenie standardowe, czyli objawowe – to stanowczo za mało, szczególnie w nowotworach, ale także pozostałych chorobach ! ( bo musi być przyczyna tych chorób, to jasne jak na dłoni ! Dlatego wiele rzeczy należy wziążć w swoje ręce.
W księgarniach jest tysiące znakomitych książek o zdrowiu, napisanych przez znakomitych naukowców, także Noblistów.
Zadaj sobie teraz proste pytanie : ile tych książek masz ?
( ja Ci odpowiem : mam w swojej bibliotece przeczytanych ponad 400 !)
Myślę, że w wielu przypadkach można z powodzeniem wykorzystać energię, która jest udziałem samej Natury, tym bardziej, że zioła pochodzące z Amazonii zwanej „największą apteką świata” nie są szkodliwe i toksyczne, nie wywołują żadnych skutków ubocznych, pochodzą z dziewiczej dżungli, gdzie żadna cywilizacja ich jeszcze nie skaziła (opryski, nawozy itd…) Do tego jeszcze musi być prowadzony zdrowy tryb życia, a to dzisiaj nie jest ani modne, ani mile widziane…
(wszędzie pełno “śmieciowej żywności” jak : hamburgery, kurczaki, kiełbasy, tłuste sery, wieprzowina, produkty smażone, pieczone, wędzone, frytki, biała mąka i pieczywo, piwo, pepsi-cola, słodzone napoje, słodycze, alkohol, używki. palenie papierosów, alkohol , także coraz częściej narkotyki…) Niestety, ale ta wymieniona żywność, jest sprawca wszystkich chorób cywilizacyjnych…
Jeśli tak żyjesz nie masz prawa oczekiwać od Natury zdrowia, bo to jest zaprzeczeniem prawdy uniwersalnej, nie szukaj leków, ani cudownego lekarza, takie rzeczy nie istniały, nie istnieją i istnieć nigdy nie będą. Twoje życie i Twoje zdrowie zależy tylko od Ciebie, musisz się sam starać o tą wiedzę, i stosować się do zdrowych zasad, nie licz na to, że powie Ci o tym lekarz ! Lekarze nie są od zdrowia, są od chorób, a to już jest najczęściej za późno…Medycyna współczesna ma wiele wspaniałych osiągnięć, w : chirurgii, ortopedii, stomatologii.

“Człowiek nie żyje tylko po to aby jadł, – je po to aby zdrowo żył! Jesteś tym, co jesz…”

Hipokrates

Statystyki zachorowań na raka

Naukowcy, badając statystyki zachorowań na nowotwory z ostatnich 30 lat obliczyli, że jak tak dalej pójdzie, to około 2030 roku ponad 90% z nas zachoruje na raka. Według statystyk opublikowanych przez Międzynarodową Agencję Badań nad Rakiem, w 2017 roku, 18 milionów Europejczyków zachoruje na nowotwory złośliwe.

3Wiele takich opowieści jak mój przypadek zostało opisane w książce p/t “Żyję dzięki Wilkakorze” autor : dr.Roman Warszewski (wyd.Tover Press) – czyta sie z zapartym tchem o fantastycznej walce ludzi z “chorobami nieuleczalnymi”  Trzeba jednak pamiętać że: w  chorobie nowotworowej nadal będą i tacy, którzy mimo wszystko – walkę przegrają… Choroba nowotworowa jest nieobliczalna, miewa różny przebieg i stan zaawansowania, chociaż metody jej leczenia są coraz skuteczniejsze, bardziej nowoczesne, to nie są jeszcze w stanie pomóc wszystkim. U wielu osób niestety ta choroba objawia się w chwili, gdy jest już bardzo zaawansowana ( nie dając wcześniej żadnych objawów)  Wówczas można jeszcze walczyć o spowolnienie  procesów, łagodzenie dolegliwości, przedłużenie życia. W tej chorobie można zrobić wszystko i także walkę przegrać… ale jednak warto podejmować wyzwania, bo każdy dzień dla człowieka jest cenny, a cuda   naprawdę się zdarzają. Z drugiej strony nie ma takiej choroby na świecie, której by ktoś – kiedyś nie pokonał ! Warto  jest więc podjąć walkę, bo życie jest bezcenne i dane tylko jeden raz. Czasem mamy do czynienia, gdy wszyscy i wszystko zawiedzie,  z prawdziwym cudem.

   Ja naprawdę usłyszałem 3 x wyrok śmierci, w swoim życiu, nie dałem temu wiary – że tylko tak ma być, chciałem żyć, miałem zawsze wole walki i wierzyłem że wszystko pokonam i tak się stało. Dzisiaj i od wielu lat, żadna cudowna tabletka z Apteki nie jest mi  do niczego potrzebna !

 Dodam , że w moim życiu żaden lekarz nigdy mnie nie zapytał : jaki prowadzę sposób życia, jak się odżywiam : co jem i piję , jakie mam życie udane czy nie, jakie mam nałogi, nie mówiąc : czy jestem spełniony, szczęśliwy ? – to naprawdę nikogo nie interesowało… A byłem kilkanaście razy w szpitalach, w różnym przedziale czasu….Zadawałem sobie często pytania : dlaczego lekarze nie przywiązują do tego należytej wagi, dlaczego są wrogami Medycyny Naturalnej (zioła, suplementy diety) a więc tego co najważniejsze …Odpowiedż znalazłem w   książkach, które na świecie uznawane są za Bestsellery  a autor za jednego z najwybitniejszych naukowców naszych czasów : bio-chemik Prof.dr.hab. Colin Cambell “Nowoczesne zasady odżywiania” i  “Ukryta Prawda”

Jeśli chorujesz na raka, lub chciałbyś w przyszłości zapobiec, lub chorujesz “nieuleczalnie” kup te książki, które wymieniam w całym materiale, to dobra inwestycja, a może najlepsza.

Przypomnę   słowa wielkiego filozofa św. Augustyna, który o cudach powiedział tak:

“Cud nie stoi w sprzeczności z Naturą, tylko z tym, co o Niej wiemy.”